Już od miesiąca mieszkam w USA. Nie wiem czy ten czas mija szybko czy wolno, czasami wydaje mi się, że przyjechałam tutaj wczoraj, a czasami, że już bardzo długo tu siedzę.
Coraz lepiej poznaję ten dziwny w świat. Jeżeli chodzi o to jak zawsze myślałam o USA to życie w Davis dużo od tego nie odbiega. Próbuję potwierdzać mity, które znamy z filmów. Zgodnie z filmami wszyscy tutaj jeżdżą dużymy samochodami - tak to prawda, widziałam może parę małych samochodów w stylu Yariski, reszta to wielkie potwory. Kolejny mit - zakupy pakują tutaj w papierowe torby bez uszek - nie prawda - w większości sklepów są normalne foliowe siatki, a jak są papierowe to mają uszy. Spytałam się również znajomej czy to prawda, że nastolatki bzykają się w samochodach - tak to tutaj normalne. Poza tym amerykanie się strasznie głośni. Moje pakistańska współlokatorka zaprosiła tydzień temu grupę znajomych z różnych krajów do nas do mieszkania i było słychać tylko amerykanów. Oni są głośniejsi ode mnie! Słowo daję.
(tak mamy mało mebli i siedzimy na podłodze)
Mieszkając z obcokrajowcami z różnych kontynentów czasami jest zabawnie.
"Moi" brazylijczycy np. byli w San Diego w zoo i byli zszokowani, że przewodnik oraz cała reszta wycieczki byli tacy zachwyceni kapibarami - ponoć w Brazylii one są wszędzie i oni ich nie lubią. Za to byli strasznie zasmuceni, że nie zobaczyli jeży, bo bardzo chcieli. To z kolei było dla mnie zabawne. Zdecydowanie po ich opowieściach muszę pojechać do zoo w San Diego. Mają tam koale i pandy :)
"Moi" brazylijczycy np. byli w San Diego w zoo i byli zszokowani, że przewodnik oraz cała reszta wycieczki byli tacy zachwyceni kapibarami - ponoć w Brazylii one są wszędzie i oni ich nie lubią. Za to byli strasznie zasmuceni, że nie zobaczyli jeży, bo bardzo chcieli. To z kolei było dla mnie zabawne. Zdecydowanie po ich opowieściach muszę pojechać do zoo w San Diego. Mają tam koale i pandy :)
Oczywiście w programie tego tygodnia było Święto Dziękczynienia. Nie było raczej amerykańskie, bo było polsko-bułgarskie, ale był indyk, więc myślę, że można to zaliczyć.
(tak wiem nie jest to najpiękniesze jedzenie, ale było smaczne)
Na życzenie więcej zdjęć z Davis:
Oraz więcej zdjęć samego kampusu:
I wiewiórka:
Oczywiście muszą być jakieś wozy strażackie:










































