W końcu udało mi się dostać wizę. Przysłali ją do oddziału TNT na Budowlanych. Jakby ktoś nie wiedział (tak jak ja) gdzie to jest to powiem tak - na totalnym pustkowiu. Pomiędzy Matarnią a Kokoszkami. Generalnie robią z człowieka wariata, zamiast umożliwić przesyłkę DHLem tak jak było kiedyś - odżałowałabym te 40zł. Ja to ja, ale jak ktoś mieszka np. w Wejherowie? Cała wyprawa żeby odebrać jedną małą kopertę z paszportem. No nic, ale paszport mam. Przyszyli mi formularz DS2019 co bym go pewnie nie zgubiła - skubańcy wiedzą, że jestem roztrzepana chyba ;)
Bilet na 1 listopada kupiony. Wracam na chwilę na pewno 25 czerwca, na konferencję. Poza tym innych powrotów do PL nie planuję - za dużo kasy to kosztuje i tak na prawdę nie ma większego znaczenia jak wcześnie kupimy bilety. Wyjazd coraz bardziej się zbliża, a ja jestem coraz bardziej przerażona. Teraz na tapecie - znaleźć pokój w Davis bez współlokatora seryjnego mordercy. Na szczęście na pierwsze parę nocy mam gdzie spać, więc nie ma z tym aż takiej paniki.
Makulatura w paszporcie ;)