Jakoś w tym miesiącu nie składało mi się do pisania. Nie za bardzo było o czym, ale z okazji tego, że w końcu kupiłam sobie aparat fotograficzny i go testowałam - nowa notka.
Żeby nie było tak, że nic tutaj nie robię tylko łażę po mieście i się obijam tym razem o tym gdzie pracuję.
Dla tych którzy nie pamiętają: Peter A. Rock Thermochemistry Laboratory and NEAT ORU UC Davis.
Żeby nie było tak, że nic tutaj nie robię tylko łażę po mieście i się obijam tym razem o tym gdzie pracuję.
Dla tych którzy nie pamiętają: Peter A. Rock Thermochemistry Laboratory and NEAT ORU UC Davis.
Moje stanowisko pracy (tak jak zwykle bałagan na biurku :P)
Różne przyrządy pomiarowe m.in. FTIR i TGA/IR
Długie korytarze
Tzw. wet lab - czyli w tym bałaganie próbuje robić zwykle próbki
Tzw. calorimetry suite - czyli tam gdzie mieszkają 4 z 5 kalorymetrów typu twin Calvet
Alpha - kalorymetr typu twin Calvet pracujący w 700 stopniach Celsjusza - mam za niego odpowiadać od lutego :)
AlexSys - mój ulubiony kalorymetr 800 stopni, też typu twin Calvet
Jako, że tylko pracą człowiek żyje - powiedzmy ;) - wczoraj była również rozrywka tzn. wypad do Sacramento na Monster Jam. Czyli podskakujące do góry wielkie samochody, robiące wiele hałasu.
Oczywiście przed czymkolwiek co się tutaj dzieje musi być flaga i hymn. Urocze ;)
Takie śliczne ciężarówki podskakiwały
Nam i tak najbardziej się podobała pani "Kula Armatnia" :> klasyk