środa, 30 października 2013

Ostatni dzień w pracy

Ojej. To już dzisiaj, pożegnanie z PG na rok. Czy mi smutno? Może trochę, ale potem od razu przypominam sobie wczorajsze wybijące kratki odpływowe w laboratoriach i od razu mi lepiej. Za ludźmi będę tęsknić za resztą bajzlu już mniej. Jeszcze jeden dzień i w drogę...

sobota, 19 października 2013

Przygotowania do wyjazdu

Przygotowania do wyjazdu czas zacząć, póki co sprowadziło się do tego, że:

a) Poszłam do dentysty. Mam kolejną plombę i nadzieję, że znowu nie  złamię zęba jak będę w USA.

b) Poszłam do fryzjera. Znowu mam traumę i na dodatek zmarnowałam na to trzy godziny, które mogłam poświęcić na np. oglądanie kolejnych bezsensowych seriali. Poza tym nasłuchałam się o wszach co dobrze się komponowało z pierwszym rozdziałem nowej książki o Brigdet Jones (Tak, Darcy nie żyje i tak jest to okropne) gdzie również o tych paskudach było. Gorzej, że miałam farbę na głowie, więc nie mogłam się podrapać. (Teraz też się drapię, okropność)

c) Zrobiłam porządek z butami w szafie wywalając cztery pary rozwalających się tenisówek. Dalej nie wiem które buty zabrać. Niby w USA wszystko jest taniej, ale nie będę miała co jeść jak wydam całą pensję na buty i ciuchy. Z drugiej strony wtedy na pewno uda mi się schudnąć. Ah te dylematy.

W kwestiach do zrobienia pozostało wiele rzeczy o których wcale nie chce myśleć, a zostały niecałe dwa tygodnie. 

poniedziałek, 14 października 2013

Jeszcze trzy tygodnie do wyjazdu. Im bliżej tym jestem bardziej przerażona. Dalej nie mam mieszkania, bo ciężko się umówić na cokolwiek z odległości 7655.43 km w linii prostej ;)
Rozmawiałam co prawda z Kristiną (Bugłarką z którą będę pracować, jak to sama sprawdziła "mentor") i ona mówi, że ze wszystkim mi pomoże i ciągu pierwszego tygodnia załatwimy całą 'papierkologię'. 
Dalej nie wiem co z podatkami, ale to też jakoś ogarnę chyba. Najważniejsze ustaliłam - pijemy z Kristiną takie same wino ;) Nie będzie chyba źle. W końcu to Kalifornia :D