Dzisiaj dzięki Krisitnie i Krasenowi udało mi się pojechać/popłynąć do San Franscisco. Co ja tam Wam będę dużo pisać, fajne duże miasto. Myślę, że żeby je poznać muszę zdecydowanie więcej czasu tam spędzić, a nie jedno popołudnie. Bardzo mi się podobało a i pogoda dopisała. Tym razem to był tylko krótki wypad. Następnym razem mam nadzieję, że zobaczę więcej, a na pewno muszę zwiedzić Alcatraz.
Krótka fotorelacja.
Żeby dostać się z Davis do San Fransisco pojechaliśmy samochodem do Vallejo i stamtąd popłynęliśmy promem dalej.
Vallejo
w drodze do SF
Wysiedliśmy z promu przy Pier 39. Bardzo turystyczne miesjce, Hard Rock Cafe i sklepy z pamiątkami, ale ma to swój urok. Najbardziej mi się oczywiście podobał widok na zatokę i lwy morskie. Jest ich na pradę dużo i są takie śmieszne..
Znalazłam nawet Boo na wystawie:
Samo miasto bardzo ciekawe pod względem architektonicznym, ale człowiek musi się nachodzić po tych górkach troszeczkę. Pod tym względem jest dokładnie jak na filmach. Jestem wstanie wyobrazić sobie samochody wyskakujące w powietrze.

























Brak komentarzy:
Prześlij komentarz