Tak, wiem, nie pisałam i jestem najokropniejszym blogerem na świecie. Przyznaję się bez bicia.
Z drugiej strony nie działo się za wiele o czym można by było pisać. Nie mówiąc o tym, że 2 tygodnie w ciagu tego czasu spędziłam w Polsce, więc to się nie liczy.
O czym by tu można napisać.... Może o tym jak pojechaliśmy na wycieczkę niedaleko od Davis. Ładna trasa, jakieś 8km po wzgórzach, w dolinie jezioro.
W ten weekend byliśmy w Sacramento Zoo. Malutkie jest, nasze w Gdańsku ma zdecydowanie więcej zwierząt, ale i tak było fajnie. Jeszcze lepsze było to, że było coroczne Ice Cream Safari czyli można było zjeść tyle lodów ile się chciało. (tak cierpiałam po tym bardzo :P).
W kwestiach pracowych standardowy zapierdziel. Mam na głowie trzy projekty i cztery publikacje, do których nie mam kompletu wyników. Zostało mi niewiele czasu. Dostałam ofertę żeby zostać na jeszcze 2 lata, ale zdecydowaliśmy z małżem, że lepiej będzie jak wrócę.
Także drżyjcie studenci.
Nie wiem czy to dobra czy zła decyzja pod względem mojej kariery naukowej, ale ze względów prywatnych na pewno. Zobaczymy gdzie mnie dalej poniesie w kolejnym roku. Kto to wie :) Może ktoś ma jakieś sugestie?
Na koniec jeszcze jedno zdjęcie z ZOO :)

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz