Dwa tygodnie temu wybraliśmy się z Tomkiem jak jeszcze był w USA na wycieczkę na południe Kalifornii. Całość trasy rozpoczęliśmy na wybrzeżu a dokładniej w Monterey.
Potem ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża trasą, która została nazwana od miasta w którym się rozpoczyna - Big Sur. Kręta trasa tuż nad brzegiem oceanu.
Potem ruszyliśmy wzdłuż wybrzeża trasą, która została nazwana od miasta w którym się rozpoczyna - Big Sur. Kręta trasa tuż nad brzegiem oceanu.
Następne na trasie było L.A. - nie zrobiło na nas jakiegoś większego wrażenia. Miasto jak miasto :) ale hot dogi w Pink's były świetne :)
Następnie spotkanie po latach czyli odwiedziliśmy Anetę i Piotrka w Irvine, więc obowiązkowo w Orange County - Long Beach.
Z Irvine pojechaliśmy do San Diego, a jak San Diego to oczywiście obowiązkowo San Diego Zoo.
Drugi dzień w SD spędziliśmy po części na zwiedzaniu lotniskowca USS Midway. Duuużo samolotów było. Wieczorem zwiedzanie dzielnicy lamp gazowych - Gas Lamp Quater
Jak mogliście zauważyć po tym, że na wszystkich zdjęciach występujemy w bluzach - pogoda jak na Południową Kali mocno średnia nam wyszła, ale co tam :)





Brak komentarzy:
Prześlij komentarz