W związku z tym, że udało mi się przebrnąć przez tą procedurę to postanowiłam się podzielić doświadczeniami, może komuś się przyda.
W USA można jeździć używając polskiego prawa jazdy, ale teoretycznie tylko 3 miesiące, po tym okresie trzeba wyrobić sobie prawo jazdy stanowe. Całą procedurę można rozpocząć od razu po przyjeździe do Stanów. Nie jest potrzebny Solid Security Number.
Najpierw umawiamy się na spotkanie w Department of Motor Vehicles(http://www.dmv.ca.gov/) . Można to bez problemu zrobić przez stronę internetową. Od ręki możemy zdawać test pisemny (żadnego czekania miesiąc tak jak jest to w PORDzie). Przed podejściem do testu warto przeczytać sobie California Driver Handbook (http://apps.dmv.ca.gov/pubs/dl600.pdf) jak ktoś tak jak ja nie lubi czytać dużej ilości tekstu na komputerze w DMV można bezpłatnie dostać podręcznik w wersji drukowanej. Wszystkie pytania na teście są oparte o ten dokument. Przykłady pytań można znaleść na stronie DMV.
Sam test to dla mnie był troszeczkę szok kulturowy po tym całym musztrowaniu u nas. Test piszemy na karteczkach, które dostajemy od Pani w okienku po tym jak oddamy jej dokumenty: wypełniony wniosek o prawo jazdy, wydrukowany formularz I-94 i oczywiście jak zawsze formualrz DS2019 - mój już wygląda jak z gardła wyciągnięty ;) oraz paszport z wizą, na miejscu robią nam od razu zdjęcie. Dostajemy teścik, ołówek i pani wysła nas dwa metry dalej do takich stanowisk jak na poczcie tzn. lada. Mamy nieokreśloną ilość czasu, nikt nas nie pilnuje. Inny świat. Jak skończymy to wracamy do kolejki i czekamy aż kolejna osoba w okienku nam test sprawdzi. Pytań jest 30, możemy zrobić 6 błędów. Jeżeli nam się udało to dostajemy test spowrotem na pamiątkę oraz driver's permit który pozwala nam na prowadzenie auta pod warunkiem, że jest z nami osoba powyżej 18 lat, która ma Kalifornijskie prawo jazdy.
Kolejnym etapem jest egzamin praktyczny - tzw. behind the wheel. Umawiamy się na niego przez internet, generalnie można to zrobić z dnia na dzień. Żadnego czekania tak na prawdę. Na egzamin przyjeżdżamy własnym albo pożyczonym autem. Musimy mieć ze sobą driver's permit, paszport i dokumenty auta - dowód rejestracyjny i ubezpieczenie. Podjeżdżamy w wyznaczone miejsce i czekamy na pana egzaminatora. Na początku egzaminu musimy pokazać, że światła zewnętrzne pojazdu działają oraz wskazać parę elementów w samochodzie: włącznik świateł, wycieraczek, świateł awaryjnych itp. Co ciekawe musimy również pokazać jak wyglądają "hand signals" które używa się w Kalifornii jak kierunkowskaz Ci wysiądzie. Potem jedzie się "na miasto". Davis ciężko miastem nazwać tak na prawdę ;) Całość egzaminu jest dość łatwa, głównie chodzi o to żeby pokazać panu, że się sprawdza widoczność przy skrętach i zmianach pasów. Trzeba mocno ruszać szyją i robić to prawie teatralnie. Kolega z Brazylii mający prawo jazdy 15 lat oblał bo tego nie robił zbyt wyraźnie - także warto na to zwrócić uwagę. Trzeba też jechać równo z limitem prędkości albo nawet trochę powyżej, bo inaczej mogą oblać za zbyt wolną jazdę. Parkowania na egzaminie praktycznie nie ma. Trzeba tylko zjechać do krawężnika i wycofać parę metrów - uwaga nie walnąć w krawężnik ;)
Na egzaminie można zrobić maksymalnie 15 błędów żeby nie oblać. Myślę, że nie jest to aż takie trudne jak człowiek się skupi.
Po zdanym egzaminie dostaje się papierowy kwitek jako tymczasowe prawo jazdy i czekamy na nasze prawo jazdy, które powinno przyjść pocztą. Uwaga, jeżeli nie mamy SSN to wydanie prawa jazdy będzie wstrzymane do momentu dostarczenia numeru, więc warto gdzieś po drodze o niego zaaplikować. Ja czekałam na swój ponad miesiąc, ale zwykle jak ktoś nie ma najdłuższego nazwiska na świecie, trwa to krócej.
Uff ale długa notka.
Teraz uwaga: temat prawa jazdy uważam za zamknięty i jak ktoś jeszcze będzie mnie męczył w tym temacie to strzelę focha :>
Super wpis. Pozdrawiam i czekam na więcej.
OdpowiedzUsuńNigdy nie miałem okazji być w Stanach Zjednoczonych, ale wydaje mi się, że również ważnym punktem jest samo ubezpieczenie OC na pojazd. Jeśli chodzi o mnie to ja bardzo chętni je wyrabiam w towarzystwie https://kioskpolis.pl/hestia/ które jak dla mnie ma świetne warunki ubezpieczeń. Nie miałem jeszcze sytuacji, abym się na nich zawiódł.
OdpowiedzUsuń