Szczerze mówiąc byłam przed rozmową nastawiona raczej pesymistycznie. Nie sądziłam, że się uda. Przeczytałam za to bardzo dużo w internecie jak przygotować, że do rozmowy przez Skype'a np. http://theprofessorisin.com/2011/10/31/thephoneorskypeinterview/. Generalnie rady wydawały się sensowne i w sumie oczywiste np. takie żeby ubrać się tak samo jak na rozmowę face-to-face. Jednakże jak już rozpoczęła się sama rozmowa to absolutnie nie pamiętałam nic z tego co przeczytałam. Nie wiem jakim cudem mnie przyjeli bo okropnie się denerwowałam i jąkałam. Nie wiem czy cokolwiek co mówiłam miało sens. W każdym razie gdzieś w połowie rozmowy usłyszałam, że dostanę ofertę. Tego samego dnia odezwała się do mnie Shanna w sprawie wizy, wszystko dzieje się bardzo szybko. Nie wiem czy nie za szybko...
Dostałam poza tym dzisiaj maila od Kristiny, która jest postdoc-kiem w laboratorium do którego jadę, z masą rad i ważnych informacji, a co najważniejsze zaprosiła mnie do siebie i swojego męża jak przyjadę żebym mogła spokojnie znaleść mieszkanie. Może nie będzie tak źle ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz